owady z rzędu muchówek (inaczej dwuskrzydłe) większości z nas kojarzą się ze zwykłą muchą domową i na ich widok ręka mimowolnie szuka łapki. no i to brzęczenie doprowadzające do szewskiej pasji w środku nocy. ale jak się pstryknie jakiś okaz a potem trzeba go zidentyfikować sprawa okazuje się nie taka prosta. no i nawet takiemu obrzydlistwu można całkiem całkiem ujęcie zrobić. na początek trzy fotki gatunków które wywołują zdecydowanie pejoratywne reakcje.



bolimuszka kleparka stomoxys calcitrans
bardzo rozpowszechniona muchówka, przede wszytkim w okolicach pastwisk dla koni. niestety potrafi ukłuć także homo sapiens i to dość boleśnie.


ścierwica mięsówka sacrophaga carnaria
wszędzie liczna. prawdopodobnie jej larwy nie żerują na padlinie i mięsie jak dawniej sądzono, ale wyłącznie na dżdżownicach. w każdym razie pasożyt. dość trudna do odróżnienia od gatunku powyżej.


padlinówka cesarska lucilia caesar
muchówka o wdzięcznej nazwie (zwłaszcza łacińskiej) i pięknym ubarwieniu. i tyle dobrego można o niej powiedzieć. składa jaja na padlinie ale i na otwartych ranach - jednym słowem obrzydliwe maniery
Name:

Komentarze:

02.10.2012, 03:44 :: 91.194.220.7
eBGvLUXbk
Świetny wpis. Ludziska kochane, zjownserkuaesz dla przyszłych pokoleń peerel! Tylko jeszcze związać to, zilustrować, dać do tłoczenia, i do oprawy… za granicą?! Jak trzeba będzie, to za granicą. Choćby w Szwecji, choć myślę, że w Słowenii taniej będzie. Znam taką drukarnię w Ljubljanie, pod zielonym smokiem… Promujemy. Na blogach, czy w innych mediach. Każdy głos się liczy. Mf3j masz, plus znajomych, ktf3rych przekonałem i do bloga, i do głosowania na ciebie. Yes!Dzięki za podsunięcie pomysłu o otwarciu bloga. Zacząłem odpowiadać nań pod notką o Sienkiewiczu, czyli tu:jednak zwracam się tam w nieco innej sprawie, i do kogo innego, więc tam w zawoalowanej formie, a tu i teraz odpowiem dokładniej.Przyszedłem na salon24 aby czytać. Powiedzmy, że także po to, by coś-niecoś, szczyptę jakąś tu i f3wdzie, dodać. Są jednak trzy powody, dla ktf3rych bloga na dwudzestceczwf3rce raczej nie otworzę, chyba żebym wrzucać tam miał jakieś skrawki z Ludluma, ktf3re nie weszły do textu głf3wnego. Pierwszy powf3d to oczywiście wspomniane założenie. Jest ono u mnie identyczne jak i u don estebana; gdybym odstąpił od niego, nie miałbym czasu na czytanie, spadłbym z formy, nawet tej czytelniczej. A że literatem nie jestem, bo nie taki zawf3d wykonuję, to czytam z wielką przyjemnościa—ciebie zawsze i od poczatku z wielką przyjemnościa—piszę jednak (jeszcze) dość wolno. Zależy mi jednak na tym, aby działanie (tu: pisanie) odpowiadało człowiekowi, aby wprost odzwierciedlało dynamikę charakteru, bo inaczej będzie to maniera. Jeżeli więc kiedyś pożenię mf3j temperament ze stylem pisarskim, to będzie Ludlum lub dwa, wspf3lny lub samodzielny, i blogasek jakiś tysz bydzie. Kontakt z czytelnikami trzeba trzymać, nespa, ale zaprzęgać wozu przed konia nie zamierzam.Dwa następne powody niepisania bloga przeze mnie są tak cholernie osobiste, że ci kiedyś o tym opowiem, w wolnej chwili. Może być przez telefon, czy jakiś inny nowoczesny wynalazek, byle by nie tu przed wszystkimi.Na dziś dzień zlecenia, i ten takie, mają priorytet. Zabij mnie, jeśli tego kiedyś w lot nie pojmę. Przecież u mnie jest tak samo. W tym sensie życzę ci powodzi powodzenia. Głos (ba, głosy) już masz. A reszta będzie. Z takim pif3rem, stary!Tartaku wprawdzie nie prowadzisz, jak Scarlet onegdaj, ale myślę, że będzie pasować jak ulał: Tomorrow is Another Day. Well, sure.