historia 45L - III- "nasza zatoczka"


Link 25.11.2008 :: 23:58 Komentuj (0)
update wątku. mój birmański strumień z biegiem czasu został przemianowany na "naszą zatoczkę"



to ostatnia fotka tej aranżacji, która już nie istnieje - zlikwidowana została 21.11.08. i na tym skończyła się historia baniaczka 45L jako aranżacji typowo roślinnej. teraz w baniaku gości mała tanga

ale po kolei.

w lipcu przeniosłem wszystkie zwartki i krewetki z tego baniaczka do 225L. zamiast nich pojawiło sie trochę mchu. od tego czasu właścicielką i opiekunką baniaka stała się moja córka (7 lat).
do jej obowiązków należało karmienie ryb, dolewanie wody odparowanej i wymiana 5L co dwa tygodnie(to z moją pomocą). pozostałe obowiązki czyli: "obserwacja czy wszytko jest tak jak powinno i nie szykuje się tragedia" należały do mnie. na szczęście nie zabierały mi zbyt dużo czasu.

po pozbyciu się krewetek i paru stymulacjach zaczęły pojawiać się w zbiorniku male galaxy. ale największe zainteresowanie właścicielki i jej młodzej siotry zwracały zatoczki a zwlaszcza to jak cyt: "...pomykają głową do góry po tafli wody..."

tak jak te poniżej:

>



jak widać baniakowi już dawno przydałaby się ingerencja fryzjera ale ze względu na narybek nie wkładaliśmy "rączek" do baniaka.

ponieważ Julka była bardzo niezadowolona z faktu, iż przy takim zamszonieniu baniaka ryby są trudno dostrzegalne, a na dodatek nic w tym baniaku się nie dzieje specjalnego doszlismy już jakiś czas temu do porozumienia, że trzeba sprobować czegoś nowego i baniak w przyszłości stanie się siedliskiem muszlowców.

dokonało się to w ostatni weekend.

wszyscy dotychczasowi mieszkańcy zawędrowali do 225L i ślad po nich zaginął.

lotos także przesadzony. do wydania zostały korzenie obrośnięte mchami.




||