słowo wstępu o inspiracjach ...


Link 02.06.2008 :: 11:39 Komentuj (1)
tę kategorię postanowiłem stworzyć by wrzucać tu fotki krajobrazów, ich wycinków, które mogą stać się inspiracją dla mnie bądź odwiedzających tę stronę przy tworzeniu kolejnych aranżacji. także takie, które prawdopodobnie nigdy nie zostaną uwieńczone przeniesieniem pomiędzy szklane tafle, ale po prostu cieszą moje oko.



na pierwszy rzut stara fotka. pstryknięta na terenie Nowego Zoo w Poznaniu na Malcie. polecam wszytkim, którzy mają trochę czasu na oderwanie się od codzienego pędu.

a poniżej kolejny krajobrazik z wycieczki do Nowego Zoo.


widziałem swego czasu wspaniałą aranżację O.Knotta, która bardzo przypadłami do gustu, wykorzystującą przede wszytkim utricularia graminifolia. i jak sobie pstrykałem tę fotkę to właśnie taka zrównoważona, płaska aranżacja z wykorzystaniem tego gatunku i ciekawego, płasko połozonego kawałka drewna przyszła mi do głowy. jako że styl "nature" daleki jest od moich preferencji ta inspiracja nie doczekała się jeszcze realizacji.

historia 45L - I aranżacja


Link 02.06.2008 :: 14:19 Komentuj (1)
BANIAK 45L – I ARANZACJA

Start tego baniaczka na przełomie maja i czerca 2006 to był mój powrót do akwarystyki po latach. Zaczęło się wszystko od tego że moja starsza córka dostała od dziadka parę gupików w słoiku. Reakcja była szybka – zakup baniaka z osprzętem po zawyżonych cenach w najbliższym zoologu. Wpuszczanie ryb tuż po zakupie i inne takie pomysły, które wymogła sytuacja.

W końcu obsada została wymieniona na docelową na zasadzie oddania gupików i dokupienia docelowych gatunków.

Opis baniaczka:

pole bitwy: 45L (50 x 30 x 30) + pokrywa
filtracja: wewn - Aqua-Shut super-mini 360, wymieniony po dwóch miesiącach na kaskadę FZN-1
grzanie: tetratec HT 50W
światło: 1 x 14W osram + odbłyśnik, wymienione na 2 x 14W Ferplast AquaSky 6500K przód i Ferplast Aquarelle 10000K tył na belce Aquaboro
nawożenie: tabletki sera florenette A, tropical Aqua plant, w końcu linia nawozów PG, do tego co2 z bimbrowni

podmiany: 8L cotygodniowo na 5L RO + 3L kranówa w początkowym okresie, potem coraż rzadziej, w końcowym okresie tylko dolewki
aranżacja: podkład filtus floran + żwirek; bambusy + lawa wulkaniczna – po dłuższym czasie wywaliłem bambusy i lawę

te co skaczą i pływają: przewinęło się przez ten baniak kilka gatunków ryb labiryntowych z obsadą uzupełniającą. W kolejności:

ryby
bojowniki wspaniałe betta splendens, prętniki karłowate colisa lalia, burzowiec ansorga microctenopoma ansorgii, prętniki pręgowane colisa fasciata
do tego przez jakiś czas grubowargi syjamskie "kosiarki" crosocheilus siamensis i bocje kubotai botia kubotai

krewetki:
krewetki amano cardina japonica,
krewetki filtrujące atyopis moluccensis

ślimole:
ampularia pomacea bridgesii
neritina natalensis, sp.

zielsko: tu było podobnie jak z obsadą, gościło kilka gatunków:
hygrophila corymbosa "minima", hygrophila siamensis, hygrophila difformis "synema", cryptocoryna tropica, cryptocoryna wendtii, cryptocoryna krauterii, microsorium pteropus, rotala wallichii, limnobium

docelowo pozostały zwartki, mikrosoria i limnobium

woda:
no3 – zwykle około 10 ppm - max 20
po4 - 0,5 – to wartość maksymalna, którą zaobserwowałem
fe – zwykle było niemierzalne – max chyba 0,25 ppm
pH – pomiędzy 6.8 a 7.2
kH - 6,0
gH – mierzyłem tylko w początkowym okresie, woda miękka do średnio twardej


fotka z 05.2007 roku - baniak jeszcze na etapie "aranżacji babmusowej"




Fotka z 06.09.2007 roku – ostateczna aranżacja zbiornika


trochę historii
ta aranżacja zakończyła swój chlubny żywot w listopadzie 2007 roku. przez ostatnie miesiące baniak był de facto pozostawiony samemu sobie. do minimum ograniczałem wymianę wody, najczęściej po prostu dolewałem ubytki. w ostatnim okresie nawoziłem tylko k2so4 i żelazem. dno nie było odmulane i jakoś to wszystko w pewnej symbiozie żyło.

z wszystkich ryb, które się przewinęły straciłem przez półtora roku dwa prętniki –w okresie początkowym samiczkę karłowatego i po okresie około roku samca pręgowanego – zastosowałem zbyt intensywną kurację na wrzodzienicę – pędzelkowanie roztworem rivanolu – przy czym samiczka, także zarażona, przeżyła. reszta gatunków była oddawana w "dobre ręcę" bądź lądowała w zaprzyjaźnionym zoologu w ramach wymiany.

najbardziej żałuję tego, iż nie byłem w stanie znaleźć towarzyszki życia dla samca buszowca ansorga i po dwóch miesiącach go wydałem jako osobnika leniwego i osowiałego, a bardzo mi zależało na odchowaniu narybku tego gatunku. z wszystkich gatunków był to też osobnik najbardziej uciążliwy pod względem karmienia, gdyż papu trzeba mu było niemalże podsuwać pod pysk. właściwie tylko wodzenia traktował jako ofiarę i wykazywał w jego obecności instynkty łowieckie, a muszki owocowe - nawet żywe, które po podaniu pływały na tafli zwyczajnie olewał, nie mówiąc już o pokarmach sztucznych.

pozostałe labirynty tarły mi się bezustannie i chociaż właściwie tylko raz odchowywałem narybek w baniaczku tarliskowym - 19L - zawsze udawało mi się odchować część narybku "do wydania". tajemnica sukcesu tkwi moim zdaniem w odpowiednim karmieniu i aranżacji zbiornika. nawet w takim małym baniaku przy odpowiedniej ilości kryjówek dla narybku i bogatej - zróżnicowanej diecie, można ograniczyć wpływ istynktów kanibalistycznych, które przy tych gatunkach zdecydowanie ograniczają przeżywalność młodych osobników.

Ta aranżacja została wyróżniona w fotokonkursie firmy Wromak na „Najpiękniejsze Akwarium) w 2007 roku. pozostał sentyment, zapiski i kilka fotek



żaba zielonkawa rana esculenta


Link 03.06.2008 :: 01:17 Komentuj (1)


żaba wodna rana esculenta - należy do tzw. żab zielonych, razem z żabą jeziorkową i żabą śmieszką, których jest krzyżówką. samce wspaniale koncertują wieczorową porą. trochę się namęczyłem by ją podejść z bliska, urobiłem sobie przy tym łokcie i kolańca, ale się chyba opłaciło.



225L cd. relacji


Link 04.06.2008 :: 20:36 Komentuj (1)

dzień 38 po zalaniu baniaka

cd. dalszy relacji.

uporałem się z zakwitem w tydzień - za pomocą prefiltra z waty który wymieniałem w tym okresie raz dziennie oraz poprzez gęste zaroślinnienie tafli wody pistią i limnobium. limnobium już wydałem wczoraj, pistia została - 5 dorodnych egzemplarzy i trochę drobnicy. głównie ze względu na jej wysokie zapotrzebowanie na azot, którego miałem dość dużo. na tafli pływają sobie też dwa egzemlarze grążela jakiegoś tam - jeszcze go nie zidentyfikowałem.

no i oczywiście pozwoliłem zielsku rosnąć ile wlezie bez żadnych przycinek z czego skorzystały przede wszytkim nadwódka i nurzaniec i kładą się na powierzchni po lewej.

przez zakwit wody zmarniało mi niestety część zielska. pojawiły się gnie nie gdzie okrzemki na łodygach zwartek i przede wszytkim na "majace", więc ją przyciąłem. oprócz tej drobnej ingerencji nic na razie nie przycinam. poczekam jeszcze parę dni i poobserwuję czy zielenice nie powrócą. jak będzie wszystko dobrze to zaczną powoli bawić się we fryzjera.

dzisiaj skompletowałem już obsadę docelową. dokupiłem 5 sumatrzaków, 5 mszystych, 4 kosiarki i harem (1+3) gurami popularnie zwanego "złotym" czyli odmiany barwnej marmurkowego - czyli mutacji hodowlanej dwuplamego. dałem się podejść jak wieśniak i dostałem samca bez płetwy ogonowej. no cóż to już nie pierwszy mój zakup w tym zoologu więc uśpiło to moją czujność. zamiast patrzyć na łapy oglądałem sobie wspaniały - 40 cm okaz arowany. w każdym razie ubytek jest już zagojony - widać że to stara i zagojona rana. co dalej - zobaczymy. trochę mu to utrudnia pływanie ale widać, że się już nauczył jak sobie radzić, przegania samiczki więc może sobie poradzi . 25C to w sumie taka dolna granica temp. dla labiryntów ale nie będę podnosił. mam stałą temp wody równą temperaturze nad zbiornikiem i niech tak zostanie.


błonkówki cz. I


Link 05.06.2008 :: 12:02 Komentuj (1)
błonkówki - inaczej zwane błonkoskrzydłymi, dzielą się na dwa podrzędy: rośliniarki (połączenie odwłoka z tułowiem szerokie) i trzonkówki (odwłok połączony z tułowiem wąskim trzonkiem



lepiarka wiosenna colletes cunicularius

pomieszkuje sobie w norkach w glebie, paisku, o głębokościach dochodzących do kilkudziesięciu cm. w godzinach rannych zanim ruszy na łowy lubi się trochę powygrzewać w słońcu i wtedy dość łatwo ją sfotografować. co też uczyniłem.
nikon D80 + Sigma 105 2.8 makro + raynox


bryzgun brzozowiec cimbex femorata

sporej wielkości (do ponad 20 mm)owad o mocnym narzadzie gębowym żerujący tylko na brzozach. na zdjęciu samiec


szczerbatek punktowany rhogogaster punctulata
występuje w lasach w okresie pomiędzy majem a sierpniem. nie jestem pewien czy trafnie zidentyfikowałem ten okaz. być może jest to szczerbatek zielony, który występuje liczniej. odróżnić te dwa gatunki można przede wszytkim po odwłoku.

pajęczaki cz. I


Link 13.06.2008 :: 01:25 Komentuj (0)
pajęczaki to obok ważek moje ulubione obiekty do fotografowania, przy czym o wiele łatwiejsze do uchwycenia w kadrze i dostępniejsze. należą do gromady stawonogów i od owadów odróżniają je cztery pary odnóży i tułów złożony z dwóch, a nie jak w przypadku owadów trzech segmentów.





kosarz brązowawy opilio canestrinii

gatunek południowoeuropejski - ekspansywny - wypiera nasze rodzime pokrewne gatunki kosarzy. powyżej dwie ubiegłoroczne fotki tego samego osobnika.


ślizgun spłaszczony philodromus aureolus

występuje od maja do sierpnia, bardzo liczny gatunek - występuje wlaściwie wszędzie. podchodziłem cwaniaka dośc długo i w końcu poległem (na razie). ale na pocieszenie jedna fotka - jak widać egemplarz nie pchał się na pierwsze strony gazet.


prętnik pręgowany


Link 13.06.2008 :: 09:52 Komentuj (0)

prętnik pręgowany colisa fasciata

pochodzenie: Indie, Pakistan, Nepal, Bangladesz
środowisko: pH: 6.0-7.5, kH: 4-15, temp: 24-28C
rozmiar: do około 12 cm
dymorfizm: samiec intensywniej ubarwiony



charakterystyka: gatunek z rodziny guramiowatych, podrzędu błędnikowców (labiryntowce). specyficzny aparat oddechowy (potocznie zwany labiryntem) pozwala im oddychać powietrzem znad tafli wody. trzeba zatem zwracać uwagę hodując pływające gatunki roślin by zapewnić prętnikom dostęp do tafli wody. bez tego mogą się udusić. jest to gatunek towarzyski, poza okresem tarła gdzie samiec broniąc gniazda staje się dość agresywny, przy czym jest to agresja przede wszytkim wewnątrz gatunkowa, a zatem trzymanie dwóch samców w zbyt małym akwarium bez odpowiedniej aranżacji może się zakończyć tragicznie dla samca zdominowanego. jest to typowe zachowanie samca terytorialnego i ma niewiele wspólnego z typową agresywnością niektórych gatunków ryb. chodzi tu po prostu o obronę własnego rewiru. z uwagi na temperament samca dobrze jest też trzymać go w haremie z przynajmniej dwoma samicami.



w moim 45L baniaku gęsto zarośniętym przez pewien czas pływały dwa wyrośnięte samce i kilka samic. ze względu na dużą biomasę roślin nie zakończyło się to tragicznie ale utarczki były na porządku dziennym zatem samca dominanta wydałem i jego miejsce zajął samiec kolejnego pokolenia. jednego samca teżkiedys straciłem po zastosowaniu zbyt drastycznej kuracji.

45L to trochę mało dla haremu tego gatunku (zalecam przynajmniej dwukrotnie większy litraż zwłaszcza dla hodowców bez doświadczenia). przy czym tak na prawdę nie litraż ma znaczenie w hodowli ryb terytorialnych ale powierzchnia dna, w przypadku błędnikowców nie zalecam akwariów wysokich - max. do 40 cm. przy powierzchni dna jak w moim przypadku - czyli 1500 cm2 samiec w okresie tarła traktuje właściwie cały zbiornik jako swój rewir i trzeba na prawdę gęsto obsadzić baniak by pozostałe towarzystwo mogło mu zejść z oczu.

w okresie tarła samiec buduje gniazdo na powierzchni wody z pęcherzyków powietrza. przy czym nie używa do tego koniecznie kawałków roślin lub pływających liści. radzi sobie i bez nich - ważne by znalazł w baniaku kąt bez ruchu tafli wody - gniazdo mu się wtedy nie rozpada. gdy samiec zbudował gniazdona powierzchni nie zalecam podmian wody. spuszczenie części wody, zwłaszcza gdy gniazdojest przylepione bokiem do szyby - a często u mnie tak sie zdarzało - powoduje że misterna kostrukcja ulega zniszczeniu.

po zbudowaniu gniazda samiec zapędza samicę pod gniazdo i oplatając ją wyciska z niej ikrę którą zapładnia.

moim skromnym zdaniem z wszytkich gatunków prętników jest to gatunek najładniejszy i u mnie gościł dość długo, choć nie jest bardzo popularny i niełatwo go nabyć. często w sklepach akwarystycznych mylony jest z podobnym gatunkiem - prętnikiem wargaczem. to tyle na początek. własnymi doświadczeniami z odchowaniem narybku błędnikowców podzielę się mam nadzieję wkrótce gdy czas pozwoli.

muchówki czyli IV plaga egipska


Link 13.06.2008 :: 13:22 Komentuj (1)
owady z rzędu muchówek (inaczej dwuskrzydłe) większości z nas kojarzą się ze zwykłą muchą domową i na ich widok ręka mimowolnie szuka łapki. no i to brzęczenie doprowadzające do szewskiej pasji w środku nocy. ale jak się pstryknie jakiś okaz a potem trzeba go zidentyfikować sprawa okazuje się nie taka prosta. no i nawet takiemu obrzydlistwu można całkiem całkiem ujęcie zrobić. na początek trzy fotki gatunków które wywołują zdecydowanie pejoratywne reakcje.



bolimuszka kleparka stomoxys calcitrans
bardzo rozpowszechniona muchówka, przede wszytkim w okolicach pastwisk dla koni. niestety potrafi ukłuć także homo sapiens i to dość boleśnie.


ścierwica mięsówka sacrophaga carnaria
wszędzie liczna. prawdopodobnie jej larwy nie żerują na padlinie i mięsie jak dawniej sądzono, ale wyłącznie na dżdżownicach. w każdym razie pasożyt. dość trudna do odróżnienia od gatunku powyżej.


padlinówka cesarska lucilia caesar
muchówka o wdzięcznej nazwie (zwłaszcza łacińskiej) i pięknym ubarwieniu. i tyle dobrego można o niej powiedzieć. składa jaja na padlinie ale i na otwartych ranach - jednym słowem obrzydliwe maniery

buszowiec ansorga


Link 14.06.2008 :: 02:37 Komentuj (0)
burzowiec ansorga microptenosoma asorgii / ptenosoma ansorgii

pochodzenie: zachodnia Afryka, dolina Kongo

środowisko: pH 6.5 – 7.5, gH <20, temp. 25-28C

rozmiar: do około 8 cm

dymorfizm: końcówki płetw samca ubarwione na biało, ogólnie ubarwienie u samców zdecydowanie żywsze. natężenie pionowych pasów (u mojego egzemplarza czarno – pomarańczowych) zależne jest od kondycji ryby. w sytuacjach dużego stresu pasy na ciele stają się tak wyblakłe, że aż praktycznie niewidoczne.

charakterystyka: jeden z mniej licznych afrykańskich gatunków błędnikowców. jest niewątpliwie drapieżnikiem więc teoretycznie nie powinno się trzymać w jego towarzystwie narybku innych ryb, ale nie jest typem drapieżnika, który potrafi ścigać ofiarę do skutku. zwykle przyjmuje pozycję „oczekującą” w dolnych partiach zbiornika i jak coś mu wpłynie w okolice pyska rzuca się na ofiarę. muszę przyznać, że w początkowym okresie hodowli miałem pewne wątpliwości czy ryba jest zdrowa gdyż bardzo niechętnie pobierała pokarm płatkowany. właściwie trzeba było jej dostarczać pożywienie „na talerzu”. drapieżne zachowania wykazywał w trakcie karmienia żywym wodzeniem, ale i na niego reagował energicznie dopiero w momencie gdy robak dopływał w okolice jego głowy. Nie pobierał właściwie wcale owadów (muszek owocówek) jeśli nie wykazywały oznak życia – jedynie okazy poruszające się i to bardzo rzadko wprost z tafli wody. ogólnie rzecz biorąc to najbardziej „leniwy” z wszystkich gatunków labiryntowców, które dotychczas hodowałem. Przebywał u mnie w baniaku 45L o aranżacji typowo azjatyckiej. Opisałem zbiornik z tą aranżacją w innym miejscu.



nie miałem nigdy parki więc nie mogłem zaobserwować zachowań rozrodczych .być może brak samicy w zbiorniku wpływał też na „stateczne” zachowanie samca, choć literatura wskazuje, że jest to faktycznie gatunek bardzo „niemrawy”. niemniej jednak zachowania około tarliskowe są typowe dla błędnikowców budujących gniazda na powierzchni wody. w źródłach anglojęzycznych można też znaleźć udokumentowane przykłady rozmnożenia tego gatunku, natomiast zasadniczym problemem jest odchów narybku, a w szczególności jego wykarmienie w pierwszych tygodniach życia związane z niewielkimi rozmiarami i opieszałością w pobieraniu pokarmu.



ten gatunek jest trudno dostępny w handlu. trafiłem na mojego samca zupełnie przypadkowo w sklepie akwarystycznym, który specjalizuje się w sprzedaży pielęgnic afrykańskich i nie mogłem takiej okazji przegapić. niestety właścicielom nie udało się sprowadzić towarzyszki dla mojego samca więc po jakiś trzech miesiącach go wydałem. przez ostatnie dwa tygodnie samiec przebywał w baniaku 45L wraz z młodym samcem prętnika pręgowanego, który był od niego mniejszy o jakieś dwa centymetry, natomiast na tyle go potrafił zdominować, że burzowiec w ogóle nie wychodził z ukrycia i bardzo trudno było go wykarmić. i to tak na prawdę zdecydowało o wydaniu samca. mam nadzieję że jeszcze kiedyś uda mi się zakupić przynajmniej jedną parkę tego gatunku, doprowadzić do tarła i odchować narybek gdyż jest to naprawdę duże wyzwanie dla hodowcy.


muchówki cz. II


Link 14.06.2008 :: 14:41 Komentuj (0)
tym razem trzy fotki jednego gatunku

bzygówka wiosenna meliscaeva cinctella

to bardzo smukła i atrakcyjna wizualnie muchówka należąca do bzygowatych, występująca bardzo licznie pomiędzy kwietniem, a wrześniem. larwy żywią się mszycami, samice składają jaja właśnie w ich koloniach.



jak większość bzygowatych owad ten potrafi niejako zawisnąć w powietrzu, najczęściej w bliskim sąsiedztwie kwiatów, które odwiedza.

jest to dogodny moment na to by spróbować uchwycić go w locie. pmimo tego chwilowego zastoju nie jest to łatwe przedsięwzięcie. obie poniższe fotki pstrykałem przy pomocy autofocusa, choć zwykle ustawiam ostrość ręcznie przesuwając cały korpus aparatu.





ważki cz. I


Link 15.06.2008 :: 23:37 Komentuj (1)
ważki ondonata

cecha charakterystyczna - oczy. w polsce można spotkać przedstawicieli około 70 gatunków. predatorzy. narząd chwytny służący do łapania ofiar to tzw "maska" czyli dolna warga.

larwy żyją w wodzie i mogą stanowićzagrożenie dlanarybku i małych gatunków ryb w naszych akwariach gdyż czasami można je przywlec z roślinami





szablak krwisty sympetrum sanguineum
bardzo liczny - występuje pomiędzy czerwcem a październikiem.

wczasie upałów wystawia koniec odwłoka w stronę słońca by zmniejszyć powierzchnię ciała na którą padają promienie słoneczne - to taka forma obrony przed przegrzaniem się.



szklarek brachytron pratense

oznaczenia nie jestem pewien. sugerowałem się owłosionym ciałem, które jest ponoć charakterystyczne dla tego gatunku. występuje od maja do lipca, głównie w szuwarach, w okolicach wód stojących. dość rzadki

225L - cd. relacji (2)


Link 16.06.2008 :: 21:33 Komentuj (1)
nic się właściwie nie dzieje w tym baniaku takiego, co by wymagało mojej nagłej interwencji. strasznie rozrosła się ceratopteris po obu bokach no i zacząłem ją wycinać.

rozrosła się też pistia na powierzchni przy czym dorosłe egzemplarze wykazują niedobory - moim zdaniem żelaza - końcówki liści żółkną ku środkowi. natomiast rośliny potomne rosną w dużym tempie. z niedoborami u roślin pływających i mikrosorium się liczyłem. ich zadaniem było i jest wyjaławianie wody z wszystkich związków i jakaś tam kontrola populacji glonów tym samym.

rośliny które mi się na tym etapie nie przyjęły to blyxa i mayaca. blyxa, którą dostałem była w opłakanym stanie i nie odrodziła się natomiast mayaca to ofiara inwazji zielenic a potem okrzemków sprzed paru tygodni i po ostrej przycince widzę że chyba już nie odbije.


dzień 50

nie powiem żebym był zadowolony z wyglądu tego zbiornika. zrobiło się zbyt sztampowo z zarośniętymi symetrycznie bokami. może umiejscowię jakiś duży krzak mikrosorium w którymś z boków zamiast różdżycy? i dosadzę kilka pędów cyperusa pomiędzy zwartkami na tylnim planie? spróbuję jeszcze się trochę roślinami pobawić.

pistia też mi psuje efekt wizualny - korzenie tak się rozrosły że zasłaniają mi cały tylni plan w zależności od tego w którym miejscu dryfuje. no i światła robi się coraz mniej w baniaku. docelowo chciałbym pistię zastąpić innym gatunkiem pływającym - hygrozyza aristata to obiekt mojego zainteresowania ale na razie niestety niedostępny - nawet u "wiodących" dostawców roślin. :)

mojemu "timurowi" odrasta ogon. w takim tempie po 2 miesiącach nie powinno być śladu po ubytku. najbardziej agresywną rybą w moim zbiorniku jest zdecydowanie grubowarg zielony labeo erythrurus. przebywa głównie w dolnych warstwach toni, ale potrafi pogonić brzanki gdy włażą mu na głowę. czasmi uganie się tez za g.syjamskimi ale myślę że to tak od niechcenia, natomiast brzankę potrafi pogonić dość zdrowo. kończy się jednak zawsze na demonstracji siły.

brzanki a gurami.
sumatrzaków mam w tej chwili 35 sztuk w tym 20 mszystych. nie mam pojęcia jaki jest stosunek samców do samic wśród brzanek - dotychczas nie chciało mi się liczyć. nie zauważyłem, żeby sumatrzaki specjalnie interesowały się płetwami brzusznymi gurami. jeżeli nawet próbują któregoś osobnika skubnąć to zawsze od tyłu w płetwę ogonową. ale to sporadyczne przypadki.

gurami miały natomiast w początkowym okresie bytności duże kłopoty z pobieranim pokarmu. zanim tak na prawdę zorientowały się, że podano do stołu brzanki wszytko wyjadały. teraz już reagują na tyle szybko, że wsypując im żarcie gdzieś w ustronnym miejscu mam pewność, że coś tam podjedzą zanim stado hien się zorientuje i im wszytko powyjada. lwice niezbyt zawadiackie, a król lew nie w pełni sił. ot taka analogia mi się nasuwa gdy to towarzystwo obserwuję



inspiracje - "mokra robota"


Link 18.06.2008 :: 01:07 Komentuj (0)
ot tak luźno wrzucam poniżej kilka fotek. na których woda tworzy krajobrazy.


morze nasze morze.







historia 225L baniaka na bazie podłoża DIY


Link 19.06.2008 :: 15:32 Komentuj (1)
Baniak zalany 26-27.04.08

Pole bitwy: 225L (125x45x40) z OW robiony u szklarza, któremu się kłaniam bo robota solidna
Światło: 2 x 54W na belce, przez którą musiałem przez jakiś czas obyć się bez piwa.
Filtracja: JBL 900e.
Grzanie: 200W nastawione na 25C
Podłoże: DIY w tym lateryt na spodzie, na tym ziemia uniwersalna z torfem, gliną, kompostem, piachem i dolomitem. warstwa 3cm. Na to żwir drobny warstwa 3-5 cm i na wierzchu agua clay rataja 1cm, który okazałsię niewypalemze wzgl. na granulację i lekkość.
Nawożenie: z podłoża, dałem na start trochę k2so4 do wody, co2 dodatkowo nie będzie, podmiany jak najrzadziej z kranu, na razie dolewka 5L tego co wyparowało.
Woda: pH = 7,5, kH = 7, gH = 16, No3 = 20, Po4 = 0,1 Fe = 0
Zielsko:
Cryptocoryne: parva, petchii, crispatula var balansea, wendtii „green”, wendtii „Mi Oya”, walkerii; Blyxa japonica; Hygrophile: angustifolia, difformis
Ceratopteris siliquosa; Limnophilia sessiflora; Mayaca Sellowiana; valisneria
i jakiś lotos, który muszę zidentyfikować


fotka z 29.04.08 - dzień 2 po zalaniu

Te co skaczą i pływają: brzanki sumatrzańskie, mszyste i grubowarg zielony.
Inne gadżety: korzeń przywleczony z Torunia, kilka bryłek lawy i pewno coś tam dojdzie jak się moja najmłodsza córka zorientuje, że pokrywy nie ma.


Co wydarzyło się dotychczas:

O aranżacji nie ma co gadać na razie, zabiorę się za nią jak się rozrośnie zielsko i będzie co karczować. Na razie co miało szybko rosnąć to rośnie, głównie h.difformis i ceratopteris. Limnophilia namiętnie obżerana jest przez brzanki - zresztą ona i h.difformis docelowo pójdą w odstawkę.
Zwartki swoje odchorowały ale puszczają już nowe pędy.
Na pierwszy plan z prawdziwego zdarzenia trzeba poczekać jak się c.parva rozpanoszy czego jej i sobie szczerze życzę.


fotka z 19.05.08 - dzień 22 po zalaniu

jakiś tydzień temu pojawiło się zmętnienie wody - typowy zielony zakwit. a co za tym idzie zdecydowałem się na włączenie filtra z prefiltrem z waty perlonowej. także w celu usunięcia biofilmu na tafli wody. z kożuchem filtr uporał się od razu, a co dalej z zakwitem zobaczymy


fotka z 27.05.08 - dzień 30 po zalaniu z widocznym pięknym zakwitem wody



||