260L Azja z channami


Link 21.05.2009 :: 14:40 Komentuj (4)
W końcu udało mi się zrealizować długo oczekiwany zakup żmijogłowów, których poszukiwałem od ponad roku. Ponieważ baniak do największych nie należy (pomimo faktu iż ma dość dużą powierzchnię dna w stosunku do litrażu) zamieszkiwać go będą mniejsze gatunki żmijogłowów.

Poniżej prezentacja zbiornika zalanego 08.05.2009




obie fotki wykonane w fazie początkowej, z dnia 20.05.2009



Szkło: 260L (130x50x40) opti white - kolejny od "mojego" szklarza

Światło: 2 x 54W na belce GLO.

Filtr: JBL e900

Grzanie: 200W

Podłoże: kupna ziemia ogrodowa z nawozem osmocote + żwirek rzeczny + filtus floran (po kolei od dna)

Nawożenie: z podłoża, trochę k2so4 do toni na start.

Woda: pH = 7,5, kH = 5, gH = 18

Zielsko:
Cryptocoryne: wendti green, spiralis, rubella, wendtii tropica, lucens. balansae, beckettii
cyperus helferi
valisneria nana
crinum calamistratum
hygrophila sp. "red"
saggittaria subulata
justicia schimperi

Obsada
docelowo channa bleheri x 2 i channa gachua x 2. (dotrą w najbliższym czasie)
a na razie 5 brzanek mszystych, kilka gupików i molinezji jako "startery"

Dekoracje
jeden duży korzeń "znaleziony" na dno i kilka korzeni "kupnych" pod taflę wody

Generalnie taka aranżacja "pod channy" to trochę wariacki eksperyment.

Po pierwsze nie wiem jak w praktyce będzie się sprawdzało podłoże na glebie przy trybie życia żmijogłowów. zdecydowałem się na to stosując dość grubą warstwę żwiru nad cienką warstwą gleby. No i w podjęciu decyzji pomogły mi własne doświadczenia z drugim baniakiem glebowym (225L) w którym dosadzanie bądź przesadzanie roślin nawet jeśli prowadziło do wzruszenia dolnej warstwy gleby nie powodowało istotnych zaburzeń w funkcjonowaniu zbiornika.

Po drugie - i to bardziej nurtująca mnie kwestia - czy tryb życia żmijogłowów nie spowoduje ciągłego wyrywania roślin z podłoża. Mam nadzieję, że przewaga zwartek, które bardzo się ukorzeniają, i na których najbardziej mi zależy
pozwoli utrzymać je w podłożu. dlatego tez w sumie nie nalegam na szybką dostawę zakupionych chann by rośliny miały czas się ukorzenić.

I po trzecie otwarty zbiornik. Strata ryby spowodowana opuszczeniem zbiornika bez pokrywy to tak na prawdę przejaw głupoty właściciela. na listwach wzmacniających zostanie zatem umieszczona siatka ogrodowa bądź moskitiera aby tego typu przypadkom zapobiec. mam nadzieje że to wystarczy.













225L uaktualnienie - styczeń 2009


Link 22.01.2009 :: 13:40 Komentuj (0)


powyżej aktualna fotka z początku stycznia 2009.

akwarium po ponad ośmiu miesiącach od startu.

do obsady dokoptowała tymczasowo parka badisów badis badis





generalnie akwarium bezobsługowe. czyszczenie szyb z nalotu raz na tydzień i karmienie ryb to całośc obecnych prac przy tym zbiorniku.

zrezygnowałem juz dawno temu z podawania siarczanu potasu do toni wody.
wody nie wymieniam, cały czas uzupełniam to co wyparuje - 5L co 4 dni.

zalepiłem odbłyśniki.

sukcesywnie usuwam szybkorosnące gatunki roślin. pozostała mi do wycięcia lewa strona z ceratopteris. zostanie zastapiona którymś z wyższych gatunków zwartek.

w miedzyczasie doszedł lotos w centralnej części baniaczka.



historia 45L - III- "nasza zatoczka"


Link 25.11.2008 :: 23:58 Komentuj (0)
update wątku. mój birmański strumień z biegiem czasu został przemianowany na "naszą zatoczkę"



to ostatnia fotka tej aranżacji, która już nie istnieje - zlikwidowana została 21.11.08. i na tym skończyła się historia baniaczka 45L jako aranżacji typowo roślinnej. teraz w baniaku gości mała tanga

ale po kolei.

w lipcu przeniosłem wszystkie zwartki i krewetki z tego baniaczka do 225L. zamiast nich pojawiło sie trochę mchu. od tego czasu właścicielką i opiekunką baniaka stała się moja córka (7 lat).
do jej obowiązków należało karmienie ryb, dolewanie wody odparowanej i wymiana 5L co dwa tygodnie(to z moją pomocą). pozostałe obowiązki czyli: "obserwacja czy wszytko jest tak jak powinno i nie szykuje się tragedia" należały do mnie. na szczęście nie zabierały mi zbyt dużo czasu.

po pozbyciu się krewetek i paru stymulacjach zaczęły pojawiać się w zbiorniku male galaxy. ale największe zainteresowanie właścicielki i jej młodzej siotry zwracały zatoczki a zwlaszcza to jak cyt: "...pomykają głową do góry po tafli wody..."

tak jak te poniżej:

>



jak widać baniakowi już dawno przydałaby się ingerencja fryzjera ale ze względu na narybek nie wkładaliśmy "rączek" do baniaka.

ponieważ Julka była bardzo niezadowolona z faktu, iż przy takim zamszonieniu baniaka ryby są trudno dostrzegalne, a na dodatek nic w tym baniaku się nie dzieje specjalnego doszlismy już jakiś czas temu do porozumienia, że trzeba sprobować czegoś nowego i baniak w przyszłości stanie się siedliskiem muszlowców.

dokonało się to w ostatni weekend.

wszyscy dotychczasowi mieszkańcy zawędrowali do 225L i ślad po nich zaginął.

lotos także przesadzony. do wydania zostały korzenie obrośnięte mchami.


mcharium 25L aranżacja biurkowa


Link 18.11.2008 :: 15:03 Komentuj (0)
witam!

to pierwsza odsłona mojego małego baniaczka biurowego w pracy. i moja pierwsza praca koncepcyjna w stylu "zrób baniak w taki sposób by współpracownicy cmokali z zachwytu"

litraż: 25L standard, szkło float


światło: 2 x 7W 7200K // Atman


filtracja: kaskada AquaClear 20 ustawiona na minimum


grzanie: brak. temp około 22C


podłoże: Rio Tesco cat's gravel, (koci żwir niezbrylający marki TESCO)


dekoracje: lava stone, lava moss balls, bonsai driftwood


nawożenie: brak. docelowo PG w miarę potrzeb i k2so4


woda: z kranu pH = 7,5, kH = 10, będzie mieszanka z RO


flora: X-mass, weeping, creeping, anubias nana


fauna: prawdopodobnie "cristal red" albo "hummel" w zależności od dostępności i pH.


baniaczek zalany 05.11.2008, zazieleniony 12.11.2008

"hardscape" - fotka z 05.11.2008



"landscape" - fotki z 17/18.11.2008







uwagi: wszytkie moje dotychczasowe baniaczki biurkowe w pracy to były albo przechowalnie zielska albo różnego typu eksperymenty na różnych substratach, które niestety nie znajdowały zrozumienia u osób mnie odwiedzających. więc tym razem poszedlem w "komercję" i mam nadzieję ze efekt będzie tym razem zadowalający. a przy okazji pobawie się w hodowlę krewetek. no chyba że mi coś odbije i "wpłynie" tam jakiś unikatowy gatunek płetwiasty.



fotki niektóre niedoświetlone. z uwagi na usytuowanie baniaka nie mam możliwości pstrykania w ciemności, a zatem przy doświetlonych fotkach odbija się na szybie przeciwległa ściana. ale idzie zima, słońca będzie coraz mniej więc z czasem "dam radę".


Historia 45L – II – obecna aranżacja


Link 17.07.2008 :: 17:05 Komentuj (1)
ta aranżacja powstała na bazie baniaka 45L, który uprzednio był zaaranżowany jako biotopowy pod kątem hodowli ryb labiryntowych (patrz historia 45L – I aranżacja)

zmianę aranżacji podyktowała chęć odłowu koczujących w baniaku bocji kubota botia kubotai i podarowania ich mojemu bratu, który także od pewnego czasu posiada akwaria w domu – czy jest akwarystą z zamiłowania to już inna sprawa …..

odłowienie bocji skończyło się sukcesem, ale aranżacja ucierpiała na tyle, że zmotywowało mnie to do zmian.

ze starej aranżacji wykorzystałem trochę podłoża, gdzieś tak z połowę zielska ,oczywiście większość wody i cały osprzęt. po trzech godzinach było po robocie. po kolejnych 2 wpuściłem krewetki


pole bitwy: 45L (50 x 30 x 30) z pokrywą przerabianą na potrzeby oświetlenia

filtracja: kaskada FZN-1

grzanie: tetratec HT 50W

światło: 2 x 14W Ferplast AquaSky 6500K przód i Ferplast Aquarelle 10000K tył na belce Aquaboro

podłoże:, aqua grunt, stary i nowy floran, na tym cienka warstwa żwirku.

elementy aranżacji: korzeń jeden „widokowy” i jeden mały jako baza dla mikrosorium, kilka otoczaków

te co skaczą i pływają: stadko galaxy celestichthys margaritatus, parka ostrogonów Daya pseudosphromenus dayi, kilka krewetek amano cardina japonica,

zielsko:
zwartki – c. krauterii, c. wendtii green + brown
mchy: weeping, christmass i java
microsoria: m.pteropus, m.p."windelow"
gałęzatka cladophora aeagropila

Z czasem usunąłem część mchów i doszedł popularny lotos Nymphaea lotus (zenkeri)



to jedna z pierwszych fotek aranzacji z listopada 2008

Pielęgnacja


nawożenie: pełna linia nawozów PG, do tego co2 z bimbrowni. Nawożenie w zależności od potrzeb, bimbrownia działała przez kilka pierwszych miesięcy, aż się rozszczelniła. Obecnie co2 nie dozowane

podmiany: 8L cotygodniowo na 5L RO + 3L kranówa w początkowym okresie, potem coraż rzadziej, od paru miesięcy tylko systematyczne dolewki i od czasu do czasu – średnio raz na miesiąc podmiana 5L.


woda:
no3 – zwykle około 10 ppm - max 20
po4 - 0,5 – to wartość maksymalna, którą zaobserwowałem
fe – zwykle było niemierzalne – max chyba 0,25 ppm
pH – pomiędzy 7.0 a 7.5
kH - 7
gH – 12

poziomu azotanów, fosforu i żelaza nie mierzę już od kilku miesięcy

Trochę historii i uwag i takich tam bzdetów

Zwykle gdy ktoś zwracał mi uwagę, że ta aranżacja jest bardzo chaotyczna odpowiadałem, że to efekt „…kąpieli stada tapirów indyjskich tapirus indirus w strumieniu. Dobrze, że to nie były słonie indyjskie bo by mi wszytkie zwartki wgniotły w zwirek i bym czekał i czekał, aż by się rozkrzewiły….”
Natomiast uwagi na temat kamieni odpowiadałem w stylu: „…a te kamloty nie wiem skąd się tam znalazły. zwykle znajduje się je w żołądkach bażantów srebrzystych lophura nysthemera. służą im do trawienia zielska. może taki bażant zdechł w tym strumieniu i tyko to po nim zostało.

Jednym słowem startując ten zbiornik nie miałem zamiaru tworzyć żadnej wyszukanej aranżacji „konkursowej”. Bardziej zależało mi na tym by mieszkańcom zafundować przyjazne i stabilne środowisko życia.

Ukształtowałem ten zbiornik pod kątem galaxy, które były pierwszymi docelowymi jego mieszkańcami.

Pierwsze 5 sztuk galaxy wpuściłem pod koniec listopada. w tym czasie przebywały w tym baniaku krewetki amano w ilości 7 sztuk, pozostałe po poprzedniej aranżacji.

Pod koniec pierwszej dekady grudnia 2007 skompletowałem docelową obsadę – stadko galaxy zwiększyło się do 18 szt. No i doszła parka ostrogonów daya - dość niespodziewanie.

Jeżeli chodzi o współżycie gatunków, to jedyny efekt ujemny takiego mixu to niemożliwość dochowania się narybku galaxy.

Natomiast kilkakrotnie tarły mi się w tym zbiorniku ostrogony. Ponieważ nie decydowałem się na przeniesienie narybku do baniaka tarliskowego, a parka tarła mi się w tym baniaku przeżywalność narybku jest bardzo mała. Spowodowane jest to tym przede wszy tkim, że aranżacja nie pozwala maluchom na skuteczne schronienie się przed dorosłymi osobnikami.



Tak wyglądał zbiornik w marcu 2008, gdy lotos rozrósł się już do sporych jak na ten litraż rozmiarów i gdy systematycznie puszczał liście nawodne.

Lotos czerwony sprawił, że biotop nie jest już stricte biotopem ale moim skromnym zdaniem aranżacja na tym zyskała. w początkowym okresie pozwalałem mu wypuszczaliście nawodne. W końcu zacząłem je ostro przycinać, podcinałem także korzenie naokoło bulwy i od pewnego czasu liści nawodnych nie wypuszcza.

Chciałbym tez zwrócić uwagę na tylną szybę, która mi przez te cztery miesiące pomiędzy listopadem 07, a marcem 08 zagloniła się na brązowo - zielono. nigdy nie bawiłem się w skrobanie zielenic i okrzemków z tylnej szyby, a uzyskany efekt bardzo mi się podoba.

Poza zielenicami i okrzemkami z tyłu właściwie nie zaobserwowałem większej aktywności glonów, sporadycznie pojawiają mi się okrzemki na froncie ale wystarczy raz na kilka tygodni użyć karty magnetycznej i po kłopocie.

Od czasu postawienia drugiego baniaka 225L krewetki sukcesywnie wyławiam i przenoszę do większego litrażu. Pozostały w tym baniaku jeszcze dwie bądź trzy sztuki.

Z ostatniego tarła ostrogonów przetrwało i pływa obecnie 7 sztuk narybku o wielkości około 5 mm.



Powyżej obecna aranżacja z lipca 2008.

Lewa strona jest już dość mocno zarośnięta mchem, podobny efekt chciałbym osiągnąć po prawej stronie na tylnim planie.

Jeśli chodzi o obecną obsługę baniaka najwięcej czasu zajmuje mi usuwanie nieczystości z gałęzatki - zwłaszcza tego egzemplarza przy przedniej szybie. Nie wyciągam jej w tym celu z baniaka, choć jest to najskuteczniejsza metoda, by nie naruszyć podłoża i mchu obok. Przy okazji sporadycznych podmian odsysam świństwa z jej powierzchni wężykiem. Nie jest to metoda całkowicie skuteczna co widać na ostatniej fotce ale powiedzmy że efekt jest zadowalający.

Co dalej planuję z tym baniakiem zrobić?

Właściwie jest to teraz baniak mojej starszej córki, więc bez porozumienia z nią nic.

Ale ustaliliśmy, że przede wszystkim pozostałe krewetki opuszczą go wkrótce.
Docelowo pozostanie też tylko parka ostrogonów. Maluchy po podrośnięciu pójdą jak zwykle w dobre ręce.

Zaczęliśmy także dosadzać mchu jako że chciałbym więcej uwagi poświęcić rozmnożeniu galaxy co na pewno właścicielce się spodoba jeśli nasze wysiłki zakończą się sukcesem. Trzeba też będzie zbadać wreszcie parametry wody i ewentualnie skorygować je lekko pod kątem wymagań tarliskowych.

(P.S. powiem szczerze że obecna aranżacja jest przejawem totalnego bezguścia i lenistwa. muszę koniecznie coś z tym zrobić)


historia 225L baniaka na bazie podłoża DIY


Link 19.06.2008 :: 15:32 Komentuj (1)
Baniak zalany 26-27.04.08

Pole bitwy: 225L (125x45x40) z OW robiony u szklarza, któremu się kłaniam bo robota solidna
Światło: 2 x 54W na belce, przez którą musiałem przez jakiś czas obyć się bez piwa.
Filtracja: JBL 900e.
Grzanie: 200W nastawione na 25C
Podłoże: DIY w tym lateryt na spodzie, na tym ziemia uniwersalna z torfem, gliną, kompostem, piachem i dolomitem. warstwa 3cm. Na to żwir drobny warstwa 3-5 cm i na wierzchu agua clay rataja 1cm, który okazałsię niewypalemze wzgl. na granulację i lekkość.
Nawożenie: z podłoża, dałem na start trochę k2so4 do wody, co2 dodatkowo nie będzie, podmiany jak najrzadziej z kranu, na razie dolewka 5L tego co wyparowało.
Woda: pH = 7,5, kH = 7, gH = 16, No3 = 20, Po4 = 0,1 Fe = 0
Zielsko:
Cryptocoryne: parva, petchii, crispatula var balansea, wendtii „green”, wendtii „Mi Oya”, walkerii; Blyxa japonica; Hygrophile: angustifolia, difformis
Ceratopteris siliquosa; Limnophilia sessiflora; Mayaca Sellowiana; valisneria
i jakiś lotos, który muszę zidentyfikować


fotka z 29.04.08 - dzień 2 po zalaniu

Te co skaczą i pływają: brzanki sumatrzańskie, mszyste i grubowarg zielony.
Inne gadżety: korzeń przywleczony z Torunia, kilka bryłek lawy i pewno coś tam dojdzie jak się moja najmłodsza córka zorientuje, że pokrywy nie ma.


Co wydarzyło się dotychczas:

O aranżacji nie ma co gadać na razie, zabiorę się za nią jak się rozrośnie zielsko i będzie co karczować. Na razie co miało szybko rosnąć to rośnie, głównie h.difformis i ceratopteris. Limnophilia namiętnie obżerana jest przez brzanki - zresztą ona i h.difformis docelowo pójdą w odstawkę.
Zwartki swoje odchorowały ale puszczają już nowe pędy.
Na pierwszy plan z prawdziwego zdarzenia trzeba poczekać jak się c.parva rozpanoszy czego jej i sobie szczerze życzę.


fotka z 19.05.08 - dzień 22 po zalaniu

jakiś tydzień temu pojawiło się zmętnienie wody - typowy zielony zakwit. a co za tym idzie zdecydowałem się na włączenie filtra z prefiltrem z waty perlonowej. także w celu usunięcia biofilmu na tafli wody. z kożuchem filtr uporał się od razu, a co dalej z zakwitem zobaczymy


fotka z 27.05.08 - dzień 30 po zalaniu z widocznym pięknym zakwitem wody

225L - cd. relacji (2)


Link 16.06.2008 :: 21:33 Komentuj (1)
nic się właściwie nie dzieje w tym baniaku takiego, co by wymagało mojej nagłej interwencji. strasznie rozrosła się ceratopteris po obu bokach no i zacząłem ją wycinać.

rozrosła się też pistia na powierzchni przy czym dorosłe egzemplarze wykazują niedobory - moim zdaniem żelaza - końcówki liści żółkną ku środkowi. natomiast rośliny potomne rosną w dużym tempie. z niedoborami u roślin pływających i mikrosorium się liczyłem. ich zadaniem było i jest wyjaławianie wody z wszystkich związków i jakaś tam kontrola populacji glonów tym samym.

rośliny które mi się na tym etapie nie przyjęły to blyxa i mayaca. blyxa, którą dostałem była w opłakanym stanie i nie odrodziła się natomiast mayaca to ofiara inwazji zielenic a potem okrzemków sprzed paru tygodni i po ostrej przycince widzę że chyba już nie odbije.


dzień 50

nie powiem żebym był zadowolony z wyglądu tego zbiornika. zrobiło się zbyt sztampowo z zarośniętymi symetrycznie bokami. może umiejscowię jakiś duży krzak mikrosorium w którymś z boków zamiast różdżycy? i dosadzę kilka pędów cyperusa pomiędzy zwartkami na tylnim planie? spróbuję jeszcze się trochę roślinami pobawić.

pistia też mi psuje efekt wizualny - korzenie tak się rozrosły że zasłaniają mi cały tylni plan w zależności od tego w którym miejscu dryfuje. no i światła robi się coraz mniej w baniaku. docelowo chciałbym pistię zastąpić innym gatunkiem pływającym - hygrozyza aristata to obiekt mojego zainteresowania ale na razie niestety niedostępny - nawet u "wiodących" dostawców roślin. :)

mojemu "timurowi" odrasta ogon. w takim tempie po 2 miesiącach nie powinno być śladu po ubytku. najbardziej agresywną rybą w moim zbiorniku jest zdecydowanie grubowarg zielony labeo erythrurus. przebywa głównie w dolnych warstwach toni, ale potrafi pogonić brzanki gdy włażą mu na głowę. czasmi uganie się tez za g.syjamskimi ale myślę że to tak od niechcenia, natomiast brzankę potrafi pogonić dość zdrowo. kończy się jednak zawsze na demonstracji siły.

brzanki a gurami.
sumatrzaków mam w tej chwili 35 sztuk w tym 20 mszystych. nie mam pojęcia jaki jest stosunek samców do samic wśród brzanek - dotychczas nie chciało mi się liczyć. nie zauważyłem, żeby sumatrzaki specjalnie interesowały się płetwami brzusznymi gurami. jeżeli nawet próbują któregoś osobnika skubnąć to zawsze od tyłu w płetwę ogonową. ale to sporadyczne przypadki.

gurami miały natomiast w początkowym okresie bytności duże kłopoty z pobieranim pokarmu. zanim tak na prawdę zorientowały się, że podano do stołu brzanki wszytko wyjadały. teraz już reagują na tyle szybko, że wsypując im żarcie gdzieś w ustronnym miejscu mam pewność, że coś tam podjedzą zanim stado hien się zorientuje i im wszytko powyjada. lwice niezbyt zawadiackie, a król lew nie w pełni sił. ot taka analogia mi się nasuwa gdy to towarzystwo obserwuję



225L cd. relacji


Link 04.06.2008 :: 20:36 Komentuj (1)

dzień 38 po zalaniu baniaka

cd. dalszy relacji.

uporałem się z zakwitem w tydzień - za pomocą prefiltra z waty który wymieniałem w tym okresie raz dziennie oraz poprzez gęste zaroślinnienie tafli wody pistią i limnobium. limnobium już wydałem wczoraj, pistia została - 5 dorodnych egzemplarzy i trochę drobnicy. głównie ze względu na jej wysokie zapotrzebowanie na azot, którego miałem dość dużo. na tafli pływają sobie też dwa egzemlarze grążela jakiegoś tam - jeszcze go nie zidentyfikowałem.

no i oczywiście pozwoliłem zielsku rosnąć ile wlezie bez żadnych przycinek z czego skorzystały przede wszytkim nadwódka i nurzaniec i kładą się na powierzchni po lewej.

przez zakwit wody zmarniało mi niestety część zielska. pojawiły się gnie nie gdzie okrzemki na łodygach zwartek i przede wszytkim na "majace", więc ją przyciąłem. oprócz tej drobnej ingerencji nic na razie nie przycinam. poczekam jeszcze parę dni i poobserwuję czy zielenice nie powrócą. jak będzie wszystko dobrze to zaczną powoli bawić się we fryzjera.

dzisiaj skompletowałem już obsadę docelową. dokupiłem 5 sumatrzaków, 5 mszystych, 4 kosiarki i harem (1+3) gurami popularnie zwanego "złotym" czyli odmiany barwnej marmurkowego - czyli mutacji hodowlanej dwuplamego. dałem się podejść jak wieśniak i dostałem samca bez płetwy ogonowej. no cóż to już nie pierwszy mój zakup w tym zoologu więc uśpiło to moją czujność. zamiast patrzyć na łapy oglądałem sobie wspaniały - 40 cm okaz arowany. w każdym razie ubytek jest już zagojony - widać że to stara i zagojona rana. co dalej - zobaczymy. trochę mu to utrudnia pływanie ale widać, że się już nauczył jak sobie radzić, przegania samiczki więc może sobie poradzi . 25C to w sumie taka dolna granica temp. dla labiryntów ale nie będę podnosił. mam stałą temp wody równą temperaturze nad zbiornikiem i niech tak zostanie.


historia 45L - I aranżacja


Link 02.06.2008 :: 14:19 Komentuj (1)
BANIAK 45L – I ARANZACJA

Start tego baniaczka na przełomie maja i czerca 2006 to był mój powrót do akwarystyki po latach. Zaczęło się wszystko od tego że moja starsza córka dostała od dziadka parę gupików w słoiku. Reakcja była szybka – zakup baniaka z osprzętem po zawyżonych cenach w najbliższym zoologu. Wpuszczanie ryb tuż po zakupie i inne takie pomysły, które wymogła sytuacja.

W końcu obsada została wymieniona na docelową na zasadzie oddania gupików i dokupienia docelowych gatunków.

Opis baniaczka:

pole bitwy: 45L (50 x 30 x 30) + pokrywa
filtracja: wewn - Aqua-Shut super-mini 360, wymieniony po dwóch miesiącach na kaskadę FZN-1
grzanie: tetratec HT 50W
światło: 1 x 14W osram + odbłyśnik, wymienione na 2 x 14W Ferplast AquaSky 6500K przód i Ferplast Aquarelle 10000K tył na belce Aquaboro
nawożenie: tabletki sera florenette A, tropical Aqua plant, w końcu linia nawozów PG, do tego co2 z bimbrowni

podmiany: 8L cotygodniowo na 5L RO + 3L kranówa w początkowym okresie, potem coraż rzadziej, w końcowym okresie tylko dolewki
aranżacja: podkład filtus floran + żwirek; bambusy + lawa wulkaniczna – po dłuższym czasie wywaliłem bambusy i lawę

te co skaczą i pływają: przewinęło się przez ten baniak kilka gatunków ryb labiryntowych z obsadą uzupełniającą. W kolejności:

ryby
bojowniki wspaniałe betta splendens, prętniki karłowate colisa lalia, burzowiec ansorga microctenopoma ansorgii, prętniki pręgowane colisa fasciata
do tego przez jakiś czas grubowargi syjamskie "kosiarki" crosocheilus siamensis i bocje kubotai botia kubotai

krewetki:
krewetki amano cardina japonica,
krewetki filtrujące atyopis moluccensis

ślimole:
ampularia pomacea bridgesii
neritina natalensis, sp.

zielsko: tu było podobnie jak z obsadą, gościło kilka gatunków:
hygrophila corymbosa "minima", hygrophila siamensis, hygrophila difformis "synema", cryptocoryna tropica, cryptocoryna wendtii, cryptocoryna krauterii, microsorium pteropus, rotala wallichii, limnobium

docelowo pozostały zwartki, mikrosoria i limnobium

woda:
no3 – zwykle około 10 ppm - max 20
po4 - 0,5 – to wartość maksymalna, którą zaobserwowałem
fe – zwykle było niemierzalne – max chyba 0,25 ppm
pH – pomiędzy 6.8 a 7.2
kH - 6,0
gH – mierzyłem tylko w początkowym okresie, woda miękka do średnio twardej


fotka z 05.2007 roku - baniak jeszcze na etapie "aranżacji babmusowej"




Fotka z 06.09.2007 roku – ostateczna aranżacja zbiornika


trochę historii
ta aranżacja zakończyła swój chlubny żywot w listopadzie 2007 roku. przez ostatnie miesiące baniak był de facto pozostawiony samemu sobie. do minimum ograniczałem wymianę wody, najczęściej po prostu dolewałem ubytki. w ostatnim okresie nawoziłem tylko k2so4 i żelazem. dno nie było odmulane i jakoś to wszystko w pewnej symbiozie żyło.

z wszystkich ryb, które się przewinęły straciłem przez półtora roku dwa prętniki –w okresie początkowym samiczkę karłowatego i po okresie około roku samca pręgowanego – zastosowałem zbyt intensywną kurację na wrzodzienicę – pędzelkowanie roztworem rivanolu – przy czym samiczka, także zarażona, przeżyła. reszta gatunków była oddawana w "dobre ręcę" bądź lądowała w zaprzyjaźnionym zoologu w ramach wymiany.

najbardziej żałuję tego, iż nie byłem w stanie znaleźć towarzyszki życia dla samca buszowca ansorga i po dwóch miesiącach go wydałem jako osobnika leniwego i osowiałego, a bardzo mi zależało na odchowaniu narybku tego gatunku. z wszystkich gatunków był to też osobnik najbardziej uciążliwy pod względem karmienia, gdyż papu trzeba mu było niemalże podsuwać pod pysk. właściwie tylko wodzenia traktował jako ofiarę i wykazywał w jego obecności instynkty łowieckie, a muszki owocowe - nawet żywe, które po podaniu pływały na tafli zwyczajnie olewał, nie mówiąc już o pokarmach sztucznych.

pozostałe labirynty tarły mi się bezustannie i chociaż właściwie tylko raz odchowywałem narybek w baniaczku tarliskowym - 19L - zawsze udawało mi się odchować część narybku "do wydania". tajemnica sukcesu tkwi moim zdaniem w odpowiednim karmieniu i aranżacji zbiornika. nawet w takim małym baniaku przy odpowiedniej ilości kryjówek dla narybku i bogatej - zróżnicowanej diecie, można ograniczyć wpływ istynktów kanibalistycznych, które przy tych gatunkach zdecydowanie ograniczają przeżywalność młodych osobników.

Ta aranżacja została wyróżniona w fotokonkursie firmy Wromak na „Najpiękniejsze Akwarium) w 2007 roku. pozostał sentyment, zapiski i kilka fotek





||